Specjalnie dla Loan Magazine Boris Batin – współzałożyciel i CEO ID Finance, właściciel m.in. międzynarodowej marki pożyczek obecnej od ponad roku na rynku polskim MoneyMan.

Jesteście stosunkowo młodym graczem na rynku „szybkich” pożyczek w Polsce.

Boris Batin: To prawda. Weszliśmy do Polski w 2015 roku, oferując klientom produkt pod nazwą „Moneyman”. Nasza baza klientów na polskim rynku liczy dzisiaj około 30 tysięcy osób. Myślę, że w ciągu najbliższego roku zdołamy ją potroić.

Stoi za nami doświadczenie zbudowane na innych rynkach, przede wszystkim w Hiszpanii, Gruzji, Kazachstanie i Rosji. W każdym kraju, w którym działamy, stawiamy najpierw na to, by zdobyć jak największą wiedzę o klientach. Dysponujemy rozwiniętą infrastrukturą IT, dzięki której możemy analizować szereg danych – nie chodzi tylko o historię kredytową, znaną z tradycyjnej bankowości, ale również o zachowania w sieci, chociażby zakresie tego, jak często dany klient robi zakupy w sklepach internetowych.

Ale swoje doświadczenie wyniósł Pan właśnie z tradycyjnej bankowości?

Razem z moim wspólnikiem pracowaliśmy wcześniej w tej części branży finansowej, którą rzeczywiście można nazwać „tradycyjną”. Szybko zorientowaliśmy się jednak, że firmy „fintechowe” mają przed sobą bardzo dobre perspektywy, że są w stanie zrewolucjonizować rynek.

Stąd decyzja, by porzucić tradycyjną bankowość. Zdecydowaliśmy się zainwestować nasze oszczędności w finansowy start-up. Początkowo skupiliśmy się na tematach związanych z IT, a także pozyskiwaniem i analizą danych. Gdy firma zaczęła się rozrastać, poszukaliśmy inwestorów, którzy zapewnili finansowanie dalszego rozwoju.

Czy polski rynek pożyczek różni się od Hiszpanii, Brazylii lub Gruzji, na których również działacie?

Polski rynek jest najbardziej z nich wszystkich rozwinięty. Mam tu na myśli przede wszystkim wiedzę ekonomiczną klientów. Są bardzo wymagający i trzeba im zapewnić bardzo dobrą obsługę.

Jeżeli byśmy ten fakt zignorowali, to możemy być pewni, że klienci pójdą do konkurencji – bo pod tym względem polski rynek także się wyróżnia. Jest bardzo dużo firm pożyczkowych, przez co konkurencja jest zdecydowanie większa niż na innych rynkach.

W jaki sposób przekonujecie klientów do tego, by brali pożyczki, które w przypadku takich firm jak Wasza, są przecież bardzo drogie?

Ależ ja nikogo nie namawiam do brania pożyczek. Powiedziałbym nawet, że zależy mi na promowaniu finansowej odpowiedzialności. Uważam, że ludzie nie powinni się nadmiernie zadłużać, czy wydawać znacznie więcej niż zarabiają. Ale jeżeli zgłaszają potrzebę wzięcia pożyczki, to jesteśmy po to, by mogli zrobić to na jasnych i uczciwych zasadach.

Jeżeli zaś chodzi o koszt pożyczek, to niczego nie ukrywamy. Cena jest znana od samego początku. A jej wysokość wynika między innymi z tego, że klient płaci za szybkość jej udzielenia.

Ale dlaczego zatem nie pójdzie na przykład do banku po kartę kredytową?

Bo prawdopodobnie już ją ma. Nie uważam, że jesteśmy konkurentami dla banków działających na rynku kart kredytowych. Wręcz przeciwnie – im więcej kart kredytowych, tym większy nasz potencjał rozwoju.

Dlaczego?

Bo wielu posiadaczy kart kredytowych przykładowo ma już wykorzystane przyznane limity. Mogą też zdarzyć się sytuacje, że ktoś bierze szybką pożyczkę, by spłacić w terminie wymaganą kwotę na karcie kredytowej. To co prawda rzadkość, ale klient może w ten sposób uniknąć problemów w banku.

Niektóre badania wskazują właśnie, że jednym z głównych motywów zaciągania „szybkich” pożyczek jest konieczność spłacenia innych zobowiązań.

Nie powiedziałbym, że jest to jeden z głównych motywów. Według naszych badań z pewnością nie jest w pierwszej piątce. Takie refinansowanie zobowiązań nie stanowi więcej niż 15 proc. w sumie udzielanych przez nas pożyczek.

Zatem przede wszystkim kto i po co zgłasza się do Was po pożyczki?

Udzielamy pożyczek głównie osobom młodym, które mają już pracę i często są na początku swojej drogi zawodowej. Nie biorą pożyczek po to, by zaspokoić bieżące, podstawowe potrzeby, a raczej na „zachcianki”.

Chcą mieć lepszy sprzęt elektroniczny, smartphone, spędzić miło czas na wakacjach, czy też po prostu pójść na imprezę. Widać to wyraźnie w naszych statystykach, które pokazują wzrost liczby udzielanych pożyczek przed weekendami i wakacjami.

Jak sprawdzacie wiarygodność potencjalnych klientów?

Za ich zgodą uzyskujemy dostęp do historii kredytowej, sprawdzamy listy dłużników. Wiele informacji przynoszą też pozyskiwane przez aplikację w telefonie komórkowym. Nasze zaplecze IT pozwala analizować te dane dosłownie w ciągu kilku sekund po wysłaniu zapytania do systemu.

Jaki odsetek klientów nie oddaje pieniędzy w terminie?

Mniej więcej co dziesiąty klient ma problemy ze spłatą zobowiązania w terminie. W Polsce jest nieco lepiej, to mniej więcej 8 procent. Staramy się prowadzić dość ostrożną politykę, stąd niski odsetek „złych” pożyczek.

Wyraźnie odróżniacie się zatem od innego segmentu polskiego rynku, zdominowanego przez firmę udzielającą pożyczek gotówkowych z dowozem do domu.

To prawda. Działamy wśród zupełnie innej grupy klientów – to raczej osoby młode, zainteresowane nowinkami technicznymi, które nie mają obaw przed skorzystaniem z usługi pożyczkowej za pośrednictwem internetu.

Jednak ta część rynku charakteryzuje się również sporą konkurencją. Jak zamierzacie się wyróżnić?

Myślę, że już wyróżniamy się na przykład tym, że w ramach jednego produktu oferujemy aż pięć różnych rozwiązań, zależnych od kwot i terminów spłaty. Będziemy też rozwijać w Polsce inne produkty finansowe, jak chociażby pożyczki długoterminowe, czy markę, która w Rosji jest znana pod nazwą AmmoPay.

AmmoPay to usługa, która polega na udzielaniu pożyczek klientom centrów handlowych?

W dużym skrócie. Istotną cechą tego rozwiązania jest fakt, że ta pożyczka jest dla klienta całkowicie darmowa. Powiedzmy, że klient pożycza 100 złotych i po miesiącu oddaje dokładnie 100 złotych.

Na czym zatem zarabiacie?

Na prowizjach, które płacą nam sklepy. Pożyczki są udzielane klientom konkretnych sklepów czy sieci, które z nami współpracują. Nasze doświadczenie pokazuje, że dzięki temu są w stanie nawet podwoić sprzedaż, bo klienci chętnie korzystają z darmowych pożyczek. Nasza propozycja dla właścicieli sklepów sprowadza się więc do pytania: czy chcesz podwoić sprzedaż w zamian za prowizję na poziomie około 10 procent?

Firmy są zainteresowane taką współpracą?

Oczywiście, widzą w tym szansę na zwiększenie obrotów i zysków. Nie w każdej branży skala wzrostu będzie taka sama, ale w przypadku dóbr takich jak ubrania czy obuwie, nasza propozycja okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Wspomniał Pan o tym, że będziecie też udzielać w Polsce pożyczek długoterminowych.

Taki mamy plan. Ta oferta funkcjonuje już między innymi w Gruzji, gdzie funkcjonuje nasza nowa marka Solva. Chcemy dać klientom możliwość zaciągania pożyczek na wyższe kwoty, które będą spłacać nie w ciągu kilku miesięcy, a na przykład 2-3 lat. Rzecz jasna, taka pożyczka będzie tańsza od tej „szybkiej”.

To oferta dla osób, które chcą pożyczyć około kilka tysięcy dolarów na przykład na remont mieszkania. Będą miały możliwość spłacić zobowiązanie w ciągu kilku lat.

Rozumiem, że nie jesteście zainteresowani wejściem na rynek kredytów hipotecznych?

Nie. Te produkty wymagają zupełnie innego finansowania i z naszego punktu widzenia nie byłoby szans, by na nich zarabiać. Chcemy skupić się na rozwoju posiadanej oferty w krajach, gdzie już jesteśmy obecni, a także stopniowo zdobywać nowe rynki – widzę duży potencjał przede wszystkim w krajach Ameryki Łacińskiej.

0
Udostępnień
Google+

1 Komentarz

  1. […] Przeczytaj cały wywiad >> […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *