W 2015 roku Financial Conduct Authority (FCA), brytyjski odpowiednik polskiej KNF, nadzorujący firmy finansowe i rynek finansowy na Wyspach, mocno zwalczał szybkie pożyczki proponowane w formie narzuconej przez Wonga i podobnych jej pożyczkodawców. Po 2 latach okazało się, że te działania mogły nie być do końca korzystne dla pożyczkobiorców.

Euforia po decyzjach FCA sprzed 2 lat powoli opada. Coraz częściej pojawiają się za to obawy i pytania, czy tamto działanie brytyjskiego regulatora rynku finansowego nie zaszkodziło jednak bardziej pożyczkobiorcom, zamiast im pomóc. Przypomnijmy, że FCA zaostrzyła wtedy zasady weryfikacji klientów pożyczkodawców pozabankowych, zmuszając firmy do stosowania bardziej restrykcyjnych zasad przyznawania pożyczek. Przy okazji Wonga została oskarżona o to, że nie stosowała tych zasad, udzielając pożyczek osobom, które nie miały wystarczającej zdolności kredytowej. W rezultacie wiele pożyczek zostało anulowanych. Teraz kierowana przez Andrew Baileya FCA analizuje, jak tamte działania wpłynęły na pożyczkobiorców.

Rynek pożyczkowy z podciętymi skrzydłami

Wstępne dane z brytyjskiej branży pożyczkowej wskazują, że duża grupa konsumentów i wcześniejszych klientów firm pożyczkowych została pozbawiona dostępu do rynku kredytowego, a wielu z nich zostało zmuszonych do korzystania z innych form bardzo drogich pożyczek. Okazało się, że działania FCA nie były do końca przemyślane. Co prawda zaostrzone zasady przyznawania pożyczek wyeliminowały z grona klientów firm pożyczkowych wiele osób, których sytuacja finansowa była zła, ale przecież nie obniżyły popytu na pożyczki. Jednym posunięciem wylano dziecko z kąpielą. Problem nie zniknął, został tylko przesunięty gdzie indziej. Zamiast pomóc najbiedniejszym, FCA sprawiło im poważny kłopot.

Oczywiście trudno tutaj mówić o jakimś celowym działaniu brytyjskiego regulatora. Jego intencje były szczytne, chodziło o pomoc konsumentom. Problem polega jednak na tym, że zaostrzone kryteria nie tylko uchroniły klientów firm pożyczkowych przed nadmiernym zadłużaniem, ale przy okazji wielu z nich zostało odciętych całkowicie od dostępu do pożyczek. W ten sposób niejeden konsument stanął, tak czy inaczej, przed problemami finansowymi.

W czasach największego rozkwitu brytyjski rynek pożyczek pozabankowych został zdominowany tak naprawdę przez trzy największe marki: Wonga, Money Shop i QuickQuid. Po zmianach wprowadzonych przez FCA rynek pożyczkowy mocno się jednak skurczył. W 2015 roku przychody Wonga spadły aż o 64% w Wielkiej Brytanii, natomiast właściciel wystawił markę Money Shop na sprzedaż. Ucierpiał finansowo również QuickQuid.

Miało być taniej, jest drożej

Sytuacja sektora pożyczkowego nie jest zbyt dobra. Potwierdza to Russell Hamblin-Boone, prezes The Consumer Finance Association. To organizacja, która reprezentuje 12 największych brytyjskich firm pożyczkowych. Hamblin-Boone oczekuje, że FCA przedstawi dokładny raport, jakie konsekwencje społeczne spowodowało ograniczenie dostępności pożyczek. Na razie wiadomo, że wzrosła znacznie liczba osób, które zalegają z płatnościami swoich rachunków. Fundacja StepChange, która wspiera osoby w trudnej sytuacji finansowej, potwierdza, że większość jej podopiecznych (40%) rezygnuje z regulowania rachunków, a 34% decyduje się na drogie kredyty krótkoterminowe nawet z podejrzanych źródeł, gdy firmy pożyczkowe odmawiają im pożyczenia pieniędzy. Laura Rodrigues z StepChange tłumaczy, że jej podopieczni muszą często wybierać pomiędzy zapłaceniem rachunku a nakarmieniem dzieci. Wtedy decyzja jest tylko jedna.

U podstaw brytyjskiej regulacji stały przede wszystkim kwestie związane ze zwiększeniem transparentności umów, położenia większego nacisku na obowiązki informacyjne wobec klientów oraz rzetelne badanie zdolności kredytowej. Z raportu Step Change Charity Debt wynika jasno, że główną przyczyną problemów pożyczkobiorców nie są wysokie odsetki czy maksymalne opłaty, ale nieetyczne praktyki pożyczkodawców polegające na udzielaniu kredytów osobom już mocno przekredytowanym. Wynikało to m.in. z ułomności metod badania zdolności kredytowej. Pod tym względem polski rynek legalnie działających instytucji pożyczkowych należy uznać za o wiele bardziej dojrzały i odpowiedzialny – komentuje Łukasz Piechowiak, Dyrektor Działu Analiz – Związku Firm Pożyczkowych

The Consumer Finance Association szacuje, że obecnie nawet 600 tys. konsumentów rocznie zaciąga drogie krótkoterminowych kredyty, ponieważ zmiany FCA zmusiły ich do zainteresowania się ofertą nie do końca uczciwych pożyczkodawców. W ten sposób pożyczkobiorcy korzystają z produktów, które w rzeczywistości więcej ich kosztują, a nie podlegają tym samym regulacjom, co oferta firm pożyczkowych. Mowa tu między innymi o pożyczkach z żyrantami, o pożyczkach pod zastaw dowodu rejestracyjnego czy o niedozwolonym kredycie w bankowym rachunku bieżącym. Warto podkreślić, że nieustannie wzrasta liczba tego rodzaju ofert, szczególnie bardzo drogich pożyczek typu Rent-to-Own, agresywnie reklamowanych przez takie firmy jak BrightHouse, PerfectHome i Buy as you View.

Wiele organizacji, takich jak The Financial Services Consumer Panel, wezwało rząd i FCA do traktowania wszystkich pożyczek i kredytów w ten sam sposób bez wyjątku. Trudno w tej chwili przewidzieć, jak to się skończy. FCA planuje podjąć decyzje w tej sprawie dopiero latem.

1
Udostępnień
Google+

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *